Nigdy nie jest za późno aby zacząć od nowa

Nigdy nie jest za późno aby zacząć od nowa

Nigdy nie jest za późno na zmiany. Nigdy nie jest za późno aby zacząć od nowa. Każdy dzień twojego życia jest na wagę złota, nie zależnie od tego jak wyglądała twoja przeszłość.

 

Godzina “0” dla mojego bloga. Przygotowywałam się do jego uruchomienia ponad 4 lata. Nie mam na myśli jego technicznego zaplecza. Przygotowania o których myślę to proces wewnętrznej przemiany serca na którą otworzyłam się prawie 5 lat temu. Zatrzymałam się, a w zasadzie to życie we mnie się zatrzymało. Mój dotychczasowy świat zawalił się. Moje małżeństwo, rodzina musiała przejść mozolny i bolesny proces transformacji. Ja sama w tym czasie dosłownie i w przenośni  rozpadłam się  na tysiące kawałków.

 

Poskładanie mojego dotychczasowego życia w jedną całość zajęło mi sporo czasu. Kawałek po kawałku odkrywałam w czym tkwiłam, w jakie kłamstwa wierzyłam. Jak bardzo żyłam iluzją, wyobrażeniami i oczekiwania zarówno w stosunku do siebie jak i do innych.

Codziennie na nowo przyglądałam się swojej przeszłości, nazywałam trudne rzeczy po imieniu, wyciągałam wnioski. Kiedy rozprawiłam się z tym co trudne i bolesne zdecydowałam się zostawić za sobą “demony przeszłości”. Wyciągnęłam z tego lekcje dla siebie. Nie chciałam aby moja przeszłość w jakikolwiek sposób determinowała to kim jestem. Wzięłam odpowiedzialność za swoje życie. Do tej pory uzależniałam swoje poczucie szczęścia, spełnienia i radości od samopoczucia mojego otoczenia.

Kiedy zrzuciłam z siebie ten nadbagaż masek, które w zależności od sytuacji nakładałam na siebie, przyszedł kolejny etap. Chciałam poznać moje talenty, pasje i pragnienia, które w przeszłości sama zdusiłam. Zapragnęłam rozwijać się. Odkryłam w sobie pasję poznawania człowieka z wielu jego perspektyw. Psychologia wypełniła głód zrozumienia, którego wcześniej nie byłam w stanie zaspokoić. Puzzle same zaczęły pasować jeden do drugiego. Odkąd pamiętam nosiłam w sobie potrzebę niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. To było i jest jak moja druga natura. Jednak dopiero po latach to pragnienie się skrystalizowało. Podjęłam decyzję o zmianie zawodu – skończyłam studium Coachingu Chrześcijańskiego.

Kluczowym puzzlem, jeśli mogę tak napisać było osobiste doświadczenie Boga. Pamiętam ten wieczór. Siedziałam wypełniona lękiem, strachem, brakiem nadziei na lepsze jutro. Nie wiem dlaczego wyciągnęłam różaniec i po prostu zaczęłam się modlić. Nie wiedziałam jak się  go odmawia, co po czym i jaka modlitwa. Wiedziałam tylko że na różańcu odmawia się modlitwę Zdrowaś Maryjo. Nikt mnie do tego nie zapraszał. To był taki wewnętrzny impuls, żaden przymus. Odmówiłam wszystkie koraliki mówiąc jedną i tą samą modlitwę. Tego wieczoru nie poczułam niczego szczególnego. Niczego takiego też się nie spodziewałam. Niebo, Bóg, Jezus, Maryja – jak większość przeciętnych katoliczek  wiedziałam o ich istnieniu, przyjmowałam że są tam gdzieś daleko, nie osiągalni.

Okazało się jednak, że to był moment zwrotny w moim życiu, nic już nie było takie same. Mała zmiana pociągnęła za sobą kolejne. Rozpoczęła się moja podróż w głąb siebie. Do wspomnianej psychologii doszła fascynująca duchowość chrześcijańska, która dopełniała moje zrozumienie. Bóg przestał być nieosiągalny, obcy. Stał się bliski, ciepły, czuły i kochający. Jego obecność trudno wyrazić słowami, ale pojęłam też że Boga się nie udowadnia, ale Boga się doświadcza.

 

Początek dla mnie zaczyna się dziś i każdego kolejnego dnia. Widzę jak wiele osób, szczególnie kobiet jest karmiona kłamstwami na swój temat. Wierzymy kłamstwom, żyjemy iluzjami, a prawdziwe życie toczy się obok nas. Nie musi tak być. Nie trzeba doświadczać cierpienia które złamie pychę samowystarczalności. Można a nawet trzeba  wyjść szczęściu na przeciw.
Zapraszam Cię w podróż, w której odkryjesz samą siebię i poczujesz jak dobrze być Sobą 🙂 . Gotowa ?

 

Monika Cieślakowska

 

Czym jest coaching ? Czy to tylko moda ? Czy mi to jest potrzebne

Co wspólnego z coachingiem ma Jezus.

W ostatnim czasie miałam okazję rozmawiać z kilkoma osobami o ich przekonaniach lub spostrzeżeniach dotyczących wyrażenia coaching i  coach. W branży coachingowej można powiedzieć że jestem od niedawna (2 lata)  ale  to chyba nie jest tak do końca. Ja urodziłam się z osobowością coacha.
Studia i wykształcenie w tym kierunku dostarczyło mi tylko narzędzi pomocnych w pracy  z drugą osobą. Psychologia pomogła znaleźć nazwy na dostrzeżone przeze mnie zachowania i mechanizmy, uporządkowała wiedzę o sobie, o relacjach, mechanizmach.

I chyba tutaj dostrzegam na czym polegam problem i jednocześnie wyzwanie przed jakim stoję.

Rozmowy z moimi znajomymi uświadomiły mi, że zdarzają się ludzie którzy nazywają się coachami, „uprawiają coaching”. Coaching jawi się co po niektórym jako łatwe źródło dodatkowego zarobku, bez większego wysiłku. Są osoby, które nie mając wrodzonej empatii, umiejętności słuchania wyposażone w „narzędzia coachingowe” idą w świat robić kasę. I co ? I robią krzywdę człowiekowi narzucając mu swój punkt widzenia, próbują „naprawić” kogoś, coś – co wcale nie jest popsute. I tak właśnie idzie w świat to fałszywe przekonanie czym coaching jest a czym nie.

Po pierwsze słowo coach kojarzy się wielu  osobom z karierą zawodową, z naprawianiem, usłyszałam nawet że coahowanie to „dostawanie po głowie”, to udzielanie rad, mówienie co trzeba zrobić, bez poszanowania tego co Ja sam chce zrobić. Chcę głośno temu zaprzeczyć. Podobnie jak w obszarze pracy terapeutów i psychoterapetów zdarzają się osoby z powołania i osoby tylko z dyplomem, tak też dzieje się w obszarze pracy coachów. Coaching może dotyczyć każdej ze sfer Twojego życia.

Aby być dobrym coachem nie wystarczą certyfikaty, ba, czasami lepszym coachem okaże się empatyczna nie wykształcona w tym kierunku  osoba, która swoją wiarą w siebie , w drugiego człowieka dosłownie zaraża innych do tego żeby zmienili swoje życie na lepsze. Może nawet nie mieć świadomości że ma tak duży wpływ na zmianę myślenia drugiej osoby.
I to według mnie stanowi fundament do tego aby móc stać się zawodowym coachem.

Zatem czym jest coaching ?

Dla mnie jest to szczególny rodzaj relacji  pomiędzy dwoma osobami, czasami grupą osób. Celem tej relacji jest pomoc w odkryciu osobie coachowanej jej własnych zasobów, przekonań, wartości. To wszystko po to aby rozbudzić w niej samej większa samoświadomość siebie, sprawczość i wyzwolić potencjał, odwagę do życia w pełni, w poczuciu spełnienia, radości.

Czym są te zasoby, potencjał  ? Najczęściej sa to nieuświadomione taleny wrodzone, no właśnie nie kompetencje i wyuczone kwalifikacje – bo te można szybko znaleźć w swoim własnym CV, bez pomocy osoby z zewnątrz.

Każdy z nas ma w sobie potencjał, którego w większości nie jesteśmy świadomi. Pamiętam swoje własne zdziwienie podczas sesji coachingowych i po otrzymaniu wyników różnego rodzaju testów osobowościowych. Czy zobaczyłam tam coś o czym nie wiedziałam ? Ależ skąd – ja doskonale wiedziałam, że taka jestem, że ja tak mam. To co było najpiękniejsze w odkrywaniu siebie to fakt, że to co mi naturalnie przychodzi, wychodzi jest talentem, nie każdy tak ma jak Ja.

To dlatego warto spotkać się z coachem, to dlatego warto odkrywać siebie. Często potrzebne jest do tego wsparcie, druga osoba, bo to co dla nas jest oczywiste dla drugich będzie budziło zachwyt.

Czy zatem coaching jest modą ?

Myślę, że coaching jest nowym słowem, wyrażeniem, dookreśleniem funkcji dla osób, którym szczególnie bliskie sercu (nie portfelowi) jest dobro drugiego człowieka, wsparcie w jego rozwoju, zachwyt na jego sukcesem. Dla coacha z powołania sukcesy klienta są jego własnymi – i dla tych co rozumieją o czym pisze nie jest to pusty frazes.

Sam proces coachingu jest bardzo stary. Coach  – nauczyciel wspierający, tak bym to ujęła. Kiedy zrozumiałam dogłębnie na czym ten rodzaj relacji  polega było dla mnie jasne. Pierwszym, profesjonalnym ( bez szkoły 😉 ) coachem, był Jezus. Spełnia wszystkie standardy jakie na dzień dzisiejszy mamy przedstawione przez stowarzyszenia zrzeszające coachów. Wspierał, pytał i zostawiał przestrzeń aby w sobie odnaleźć odpowiedzi na pytania. Był – jest 😊 spójny z tym co mówił, i tym jak żył. Był autentyczny, prawdziwy, czasami szczery do bólu. Tak właśnie postrzegam swojego Nauczyciela, swoją drogą mam świetnego Szefa w pracy.

I jeszcze jedno, usłyszałam, że coaching jako taki  robi się przestarzały. Z jednej strony nowe słowo, z drugie już trochę “obyte”. Teraz na czasie jest słowo – Influancer. Ponieważ Influancer jest cool, pokazuje swoim życiem wyznawane wartości, jest sobą. Teraz jest to trendy. I tak pomyślałam sobie, no nieźle – pierwszy Influancer jakiego znam to przecież Jezus – jego siła oddziaływania nie zmieniła się od lat mimo, że nazwy stanowisk, zawodów , profesji przeszły ewolucję – On pozostał ten sam wczoraj i dziś.

Cieszę się, że mam możliwość pracować z ludźmi wykorzystując moje naturalne talenty, wyspecjalizowane narzędzia jakie dostarczyły mi szkoły. Jednak cieszę się najbardziejz tego, że w mojej pracy mogę również korzystać z szerszej perspektywy postrzegania siebie i otaczającego mnie świata.

Dlatego jestem Coachem Chrześcijanskim – ale przed wszystkim jestem sobą i dzielę się z ludźmi tym co wiem, co doświadczyłam, co jest moją mocną stroną, korzystaj z moich talentów aby rozwinąć swoje 😊

Jak zmienić swoje życie na lepsze ? Cz. I

Jak zmienić swoje życie na lepsze ? Cz. I

Czujesz że, potrzebujesz zmiany swojego życia. Poszukujesz siebie. Chcesz lepszych relacji z mężem, partnerem, dziećmi. Zadajesz sobie pytania:

• Po co mi zmiana ?
• Co mogę zmienić a czego nie zmienię ?

Mam nadzieję że będę mogła pomóc Ci rozpoznać swoje własne potrzeby. Odpowiadając na kilka pytań, wsłuchując się w siebie znajdziesz odpowiedź na pytanie: jak zmienić swoje życie na lepsze ?


Czym jest zmiana

 

 


Na początku warto uświadomić sobie, że zmiana to proces, który będzie trwał. Jest to proces odejścia od starego do nowego. Zmiana jest procesem identyfikowania i zauważanie pewnych schematów myślenia i działania. Nazywania ich po imieniu. A następnie eliminowaniu tych, które nam nie służą i zastępowaniu ich nowymi. Takimi, które będą nas rozwijały. Jest to moja własna definicja, którą uknułam w oparciu na doświadczeniu własnego procesu zmiany i zdobytej wiedzy.

Najpewniejsza rzecz w życiu to zmiana. Czy tego chcesz czy nie zmiana Cię nie ominie. Stajemy się z wiekiem innym człowiekiem, bogatszym w doświadczenia, zarówno dobre i złe. Nasze postrzeganie świata, otoczenia, siebie samej było inne jak byłyśmy dziećmi, studentkami, a jeszcze inne na początku małżeństwa lub też po jego zakończeniu. Okoliczności z jakimi przychodzi nam się mierzyć są zmianą, która pozostawia w nas ślad. Dobrze by było mieć tego świadomość.

 

 

Czego dotyczyć może zmiana ?

Mam świadomość że nie wyczepię w tym artykule wszystkich możliwości. Jednak skupię się na tych zmianach, które w moim odczuciu mają największy wpływ na Twoje obecne życie. Pierwsza i podstawowa zasada:
Możesz zmienić wszystko to na co masz realny wpływ. 

Czyli, możesz zmienić:

– swoje własne myślenie o sobie, o innych ludziach, o otaczającym Cię świecie;
– swoje własne przekonania w danym temacie
– swój zachowania i nawyki w różnych sytuacjach
– swój stosunek do wydarzeń z przeszłości.

Na marginesie pamiętajmy że nie mamy wpływu na zdarzenia w przeszłości ale w każdym momencie możemy zmienić do nich swój stosunek. Jest to szczególnie ważne dla osób, które nie mają przyjemnych wspomnień z przeszłości.

Skoro napisałam o tym na co masz wpływ, pozwól że przedstawię Ci bardzo ważną treść.

Na co wpływu nie masz:
• na zmianę zachowania innych osób;
• na zmianę myślenia innych osób
• na zmianę przekonań i wyznawanych wartości innych osób

Pamiętam swoje pierwsze kroki, intencje z jakimi podchodziłam do procesu zmiany. Wcale nie chciałam zmieniać siebie. Chciałam zmienić moje małżeństwo. Chciałam zmienić mojego męża, tak aby spełniał moje oczekiwania. Chciałam żeby zmienił swoje zachowanie, sposób postepowania, myślenia – oczywiście aby był podobny  do mojego. Ta intencja zaprowadziła mnie do zmiany, ale samej siebie. Taki był początek.

Kiedy dotarło do mnie w końcu że, zmienić mogę ale wyłącznie siebie, poczułam ulgę. (chociaż pierwsze uczucia jakie pamiętam to było rozczarowanie 😉 ). Wraz z akceptacją sytuacji czułam, że zrzucam z siebie nadbagaż odpowiedzialności za zmiany, za które nie jestem odpowiedzialna. Nie zadziało się to oczywiście od razu. Ale zgodziłam się z tą tezą, a ona obecnie stanowi rdzeń mojego jestestwa. Potrafię odróżnić rzeczy na które mam wpływ, od tych na które wpływu nie mam. Dlaczego o tym pisze ? Bo jest bardzo ważne, abyś sprawdziła czy przypadkiem nie próbujesz zmienić czegoś na co wpływu nie masz. Możesz zużywać na to mnóstwo energii, a nie przyniesie Ci to żadnego pożytku.

Kiedy odpuściłam życie zaczęło się toczyć, zmiana ruszyła a ja poczuła się sprawcza. Oczywiście moja zmiana wewnętrzna spowodowała zmianę moich reakcji na różne sytuacje i to w efekcie zmieniło również moje otoczenie. Jestem tą samą osobą tylko bliżej siebie, swoich pragnień, umiem odczytywać co mówią do mnie moje emocje, słucham swojej najlepszej przyjaciółki intuicji. Zmiana relacji jakie miałam z innymi ludźmi nie zawsze była przyjemna. Nastąpił moment ich porządkowania i wybierania tych które mi służą, a eliminowania tych, które ciągną mnie w dół.

 

 

Ważna lekcja mojego życia – kiedy pierwszy raz założyłam okulary

Na zakończenie opisze Ci pewną historyjkę, która jest w swojej metaforze bardzo prawdziwa. Byłam z rodziną na obiedzie w restauracji. Wybieraliśmy dania z karty. Trzymałam kartę i szukałam czegoś apetycznego dla siebie, kiedy nagle moja bratowa powiedziałam mi żebym założyła okulary, bo chyba słabo widzę. Na co odpowiedziałam, że – „Nie ma takiej potrzeby, mam bardzo wzrok i widzę”. Ona jednak nalegała, potem moja córka. Wtedy przyszła mi myśl do głowy – „ Ok założę, sprawdzę tylko czy mi do twarzy w okularach”. Jakie było moje zdziwienie, kiedy odkryłam że po założeniu okularów widzę o niebo lepiej. Wszystko stało wyraźne, czytelne.

I tak jest z nami w życiu codziennym, wydaje nam się że wszystko dobrze widzimy, wiemy. Ja nie wiedziałam do tego momentu, że jestem tak ślepa. Przyzwyczaiłam się do dyskomfortu czytania z bliska, nie zdawałam sobie sprawy, że może być lepiej.

Sprawdź czy Ty dobrze widzisz te sytuacje, zdarzenia i relacje w których sama przyzwyczaiłaś się już do jakiegoś dyskomfortu.

Kim Jesteś ?

Kim Jesteś ?

Czy znasz prawdę o sobie

Czy kiedykolwiek zadałaś sobie pytanie Kim Jesteś ? Nie mam tu na myśli ról społecznych jakie pełnisz, ale to kim jesteś poza nimi. W pierwszym odruchu jest bardzo prawdopodobne, że kobieta będzie określać się w relacji do osób i ról jakie pełni

Może odpowiesz sobie – jestem kobietą, matką, córką, przyjaciółką, szefową… Ok. To wszystko  jest bardzo ważne. To jak pełnisz owe role wynika z wewnętrznych przekonań o sobie jako człowieku. Odpowiedź na pytanie -kim jestem ? – znajduje się dużo głębiej, pod powierzchnią przekonań jakie same nosimy w sobie na swój własny temat.
Dlaczego tak uważam ? Bo w przypadku większości kobiet, jakie poznałam, nie wyłączając z tego siebie samej, nosimy w sobie wyobrażenie o sobie samej. Chciałam być najlepszą mamą, córką, siostrą…. Najlepszą, czyli jaką ?…
Mamy stawać się sobą, najlepszą wersją siebie, a nie kopią wyobrażenia jakie nosimy w sobie o sobie.

Rozwój duchowy

Zdałam sobie sprawę z tego w momencie kiedy rozpoczęłam pracę nad sobą w obszarze rozwoju duchowego. Doświadczyłam momentu nawrócenia. Bóg żywy, obecny pojawił się w moim życiu. Chciałam żyć inaczej. Zaczęłam czytać Pismo Święte, zapragnęłam trwałej fundamentalnej zmiany. I tu wkroczyły bez pytania moje własne wyobrażenia o tym jaką powinnam być katoliczką. Grzeczną, miłą, uśmiechniętą bez względu na wszystko.

Ale ja taka nie jestem ! To prawda o mnie zaprowadziła mnie do Boga i nie mogę się oszukiwać nawet w kwestiach wiary i udawać kogoś kim nie jestem, kim wydaje mi się, że powinnam byc.

Uwielbiam dociekać, szukać, sprawdzać. Lubię poczuć na “własnej skórze” odkrytą przeze mnie prawdę. Ja Monika mam pozostać sobą, w zgodzie ze sobą, mogę dzielić się odkrytymi darami duchowymi. Nie muszę niczego zmieniać. Mogę się śmiać, mogę płakać, mam prawo się wkurzyć, jeśli sytuacja to uzasadnia. I powiem Wam droga duchowa jest niesamowicie zaskakująca. Tu nie ma nic z nudy (a tego na marginesie się bałam).

Część duchowa mojego istnienia dopełniła całości obrazu jaki nosiłam w sobie. To holistyczne podejście do istoty człowieka jest tak bardzo barwne, rozwojowe i piękne. Człowiek to ciało – psychika i duch. Każda z tych sfer jest ważna. Każda wymaga z naszej strony pracy nad jej rozwojem. Każda z tych sfer wpływa i oddziałuje na siebie. Jeśli zaniedbasz swoje ciało, spada twoja samoocena, poczucie wartości i cierpi na tym duch. Jeśli skupiasz się wyłącznie na psychice, nie dotykając kwestii duchowości możesz dotrzeć do miejsca w którym będziesz miała poczucie że czegoś ci brakuje. Często spotykam się z takimi spostrzeżeniami – mam wszystko, rodzinę, fajne relacje, dobrą pracę, a czegoś mi brak. To pragnienie które jest w sercu każdego człowieka jest związane z relacją z Bogiem, który czeka w ukryciu abyśmy zaprosiły Go do swojego życia. Piękna sprawa

Podobnie można się potknąć w sytuacji gdy pracujemy wyłącznie nad rozwojem duchowym, zaniedbując sferę psychiczną, sferę relacji i naszego zdrowia fizycznego. Nasza duchowość może się zdeformować i nabrać kształtu neurotycznej religijności

W życiu ważna jest równowaga zarówno wewnętrzna jak i wewnętrzna. Dla mnie osobiście fundamentem życia jest wiara i duchowość chrześcijańska. Na niej buduję i do niej odnoszę moje myślenie o sobie jako człowieku, kobiecie. To z niej wyrastają moje przekonania o tym kim jestem. Jesteśmy stworzone i stajemy się. Jest to i będzie proces nieustanny. To źródło wiedzy o sobie jest fundamentem i dookreśla nas w rolach społecznych

Zatem jestem Stworzeniem Bożym, Córką Boga, człowiekiem, kobietą, matką, córką, siostrą, przyjaciółką, koleżanką, przedsiębiorcą, coachem, trenerem…. I zawsze jestem sobą.

Pragniesz rozwoju, chcesz żyć dobrze, budować zdrowe relacje zadbaj o każdą ze swoich sfer:

  • rozwój duchowy
  • rozwój psychiczny (w tym obszarze mieści się praca nad emocjami)
  • dbałość o swoje ciało

Zaniedbanie któregokolwiek z obszarów prędzej czy później da o sobie znać. Wyobraź sobie koło jako pełnię, podzieloną trzy równe części. Jeśli toczące się koło będzie miało wyrwę w jakiejś części wypadnie z toru, a może nawet jego trasa może nawet zmienić kierunek.