Czym jest coaching ? Czy to tylko moda ? Czy mi to jest potrzebne

Co wspólnego z coachingiem ma Jezus.

W ostatnim czasie miałam okazję rozmawiać z kilkoma osobami o ich przekonaniach lub spostrzeżeniach dotyczących wyrażenia coaching i  coach. W branży coachingowej można powiedzieć że jestem od niedawna (2 lata)  ale  to chyba nie jest tak do końca. Ja urodziłam się z osobowością coacha.
Studia i wykształcenie w tym kierunku dostarczyło mi tylko narzędzi pomocnych w pracy  z drugą osobą. Psychologia pomogła znaleźć nazwy na dostrzeżone przeze mnie zachowania i mechanizmy, uporządkowała wiedzę o sobie, o relacjach, mechanizmach.

I chyba tutaj dostrzegam na czym polegam problem i jednocześnie wyzwanie przed jakim stoję.

Rozmowy z moimi znajomymi uświadomiły mi, że zdarzają się ludzie którzy nazywają się coachami, „uprawiają coaching”. Coaching jawi się co po niektórym jako łatwe źródło dodatkowego zarobku, bez większego wysiłku. Są osoby, które nie mając wrodzonej empatii, umiejętności słuchania wyposażone w „narzędzia coachingowe” idą w świat robić kasę. I co ? I robią krzywdę człowiekowi narzucając mu swój punkt widzenia, próbują „naprawić” kogoś, coś – co wcale nie jest popsute. I tak właśnie idzie w świat to fałszywe przekonanie czym coaching jest a czym nie.

Po pierwsze słowo coach kojarzy się wielu  osobom z karierą zawodową, z naprawianiem, usłyszałam nawet że coahowanie to „dostawanie po głowie”, to udzielanie rad, mówienie co trzeba zrobić, bez poszanowania tego co Ja sam chce zrobić. Chcę głośno temu zaprzeczyć. Podobnie jak w obszarze pracy terapeutów i psychoterapetów zdarzają się osoby z powołania i osoby tylko z dyplomem, tak też dzieje się w obszarze pracy coachów. Coaching może dotyczyć każdej ze sfer Twojego życia.

Aby być dobrym coachem nie wystarczą certyfikaty, ba, czasami lepszym coachem okaże się empatyczna nie wykształcona w tym kierunku  osoba, która swoją wiarą w siebie , w drugiego człowieka dosłownie zaraża innych do tego żeby zmienili swoje życie na lepsze. Może nawet nie mieć świadomości że ma tak duży wpływ na zmianę myślenia drugiej osoby.
I to według mnie stanowi fundament do tego aby móc stać się zawodowym coachem.

Zatem czym jest coaching ?

Dla mnie jest to szczególny rodzaj relacji  pomiędzy dwoma osobami, czasami grupą osób. Celem tej relacji jest pomoc w odkryciu osobie coachowanej jej własnych zasobów, przekonań, wartości. To wszystko po to aby rozbudzić w niej samej większa samoświadomość siebie, sprawczość i wyzwolić potencjał, odwagę do życia w pełni, w poczuciu spełnienia, radości.

Czym są te zasoby, potencjał  ? Najczęściej sa to nieuświadomione taleny wrodzone, no właśnie nie kompetencje i wyuczone kwalifikacje – bo te można szybko znaleźć w swoim własnym CV, bez pomocy osoby z zewnątrz.

Każdy z nas ma w sobie potencjał, którego w większości nie jesteśmy świadomi. Pamiętam swoje własne zdziwienie podczas sesji coachingowych i po otrzymaniu wyników różnego rodzaju testów osobowościowych. Czy zobaczyłam tam coś o czym nie wiedziałam ? Ależ skąd – ja doskonale wiedziałam, że taka jestem, że ja tak mam. To co było najpiękniejsze w odkrywaniu siebie to fakt, że to co mi naturalnie przychodzi, wychodzi jest talentem, nie każdy tak ma jak Ja.

To dlatego warto spotkać się z coachem, to dlatego warto odkrywać siebie. Często potrzebne jest do tego wsparcie, druga osoba, bo to co dla nas jest oczywiste dla drugich będzie budziło zachwyt.

Czy zatem coaching jest modą ?

Myślę, że coaching jest nowym słowem, wyrażeniem, dookreśleniem funkcji dla osób, którym szczególnie bliskie sercu (nie portfelowi) jest dobro drugiego człowieka, wsparcie w jego rozwoju, zachwyt na jego sukcesem. Dla coacha z powołania sukcesy klienta są jego własnymi – i dla tych co rozumieją o czym pisze nie jest to pusty frazes.

Sam proces coachingu jest bardzo stary. Coach  – nauczyciel wspierający, tak bym to ujęła. Kiedy zrozumiałam dogłębnie na czym ten rodzaj relacji  polega było dla mnie jasne. Pierwszym, profesjonalnym ( bez szkoły 😉 ) coachem, był Jezus. Spełnia wszystkie standardy jakie na dzień dzisiejszy mamy przedstawione przez stowarzyszenia zrzeszające coachów. Wspierał, pytał i zostawiał przestrzeń aby w sobie odnaleźć odpowiedzi na pytania. Był – jest 😊 spójny z tym co mówił, i tym jak żył. Był autentyczny, prawdziwy, czasami szczery do bólu. Tak właśnie postrzegam swojego Nauczyciela, swoją drogą mam świetnego Szefa w pracy.

I jeszcze jedno, usłyszałam, że coaching jako taki  robi się przestarzały. Z jednej strony nowe słowo, z drugie już trochę “obyte”. Teraz na czasie jest słowo – Influancer. Ponieważ Influancer jest cool, pokazuje swoim życiem wyznawane wartości, jest sobą. Teraz jest to trendy. I tak pomyślałam sobie, no nieźle – pierwszy Influancer jakiego znam to przecież Jezus – jego siła oddziaływania nie zmieniła się od lat mimo, że nazwy stanowisk, zawodów , profesji przeszły ewolucję – On pozostał ten sam wczoraj i dziś.

Cieszę się, że mam możliwość pracować z ludźmi wykorzystując moje naturalne talenty, wyspecjalizowane narzędzia jakie dostarczyły mi szkoły. Jednak cieszę się najbardziejz tego, że w mojej pracy mogę również korzystać z szerszej perspektywy postrzegania siebie i otaczającego mnie świata.

Dlatego jestem Coachem Chrześcijanskim – ale przed wszystkim jestem sobą i dzielę się z ludźmi tym co wiem, co doświadczyłam, co jest moją mocną stroną, korzystaj z moich talentów aby rozwinąć swoje 😊