Jak zmienić swoje życie na lepsze ? Cz. I

Jak zmienić swoje życie na lepsze ? Cz. I

Czujesz że, potrzebujesz zmiany swojego życia. Poszukujesz siebie. Chcesz lepszych relacji z mężem, partnerem, dziećmi. Zadajesz sobie pytania:

• Po co mi zmiana ?
• Co mogę zmienić a czego nie zmienię ?

Mam nadzieję że będę mogła pomóc Ci rozpoznać swoje własne potrzeby. Odpowiadając na kilka pytań, wsłuchując się w siebie znajdziesz odpowiedź na pytanie: jak zmienić swoje życie na lepsze ?


Czym jest zmiana

 

 


Na początku warto uświadomić sobie, że zmiana to proces, który będzie trwał. Jest to proces odejścia od starego do nowego. Zmiana jest procesem identyfikowania i zauważanie pewnych schematów myślenia i działania. Nazywania ich po imieniu. A następnie eliminowaniu tych, które nam nie służą i zastępowaniu ich nowymi. Takimi, które będą nas rozwijały. Jest to moja własna definicja, którą uknułam w oparciu na doświadczeniu własnego procesu zmiany i zdobytej wiedzy.

Najpewniejsza rzecz w życiu to zmiana. Czy tego chcesz czy nie zmiana Cię nie ominie. Stajemy się z wiekiem innym człowiekiem, bogatszym w doświadczenia, zarówno dobre i złe. Nasze postrzeganie świata, otoczenia, siebie samej było inne jak byłyśmy dziećmi, studentkami, a jeszcze inne na początku małżeństwa lub też po jego zakończeniu. Okoliczności z jakimi przychodzi nam się mierzyć są zmianą, która pozostawia w nas ślad. Dobrze by było mieć tego świadomość.

 

 

Czego dotyczyć może zmiana ?

Mam świadomość że nie wyczepię w tym artykule wszystkich możliwości. Jednak skupię się na tych zmianach, które w moim odczuciu mają największy wpływ na Twoje obecne życie. Pierwsza i podstawowa zasada:
Możesz zmienić wszystko to na co masz realny wpływ. 

Czyli, możesz zmienić:

– swoje własne myślenie o sobie, o innych ludziach, o otaczającym Cię świecie;
– swoje własne przekonania w danym temacie
– swój zachowania i nawyki w różnych sytuacjach
– swój stosunek do wydarzeń z przeszłości.

Na marginesie pamiętajmy że nie mamy wpływu na zdarzenia w przeszłości ale w każdym momencie możemy zmienić do nich swój stosunek. Jest to szczególnie ważne dla osób, które nie mają przyjemnych wspomnień z przeszłości.

Skoro napisałam o tym na co masz wpływ, pozwól że przedstawię Ci bardzo ważną treść.

Na co wpływu nie masz:
• na zmianę zachowania innych osób;
• na zmianę myślenia innych osób
• na zmianę przekonań i wyznawanych wartości innych osób

Pamiętam swoje pierwsze kroki, intencje z jakimi podchodziłam do procesu zmiany. Wcale nie chciałam zmieniać siebie. Chciałam zmienić moje małżeństwo. Chciałam zmienić mojego męża, tak aby spełniał moje oczekiwania. Chciałam żeby zmienił swoje zachowanie, sposób postepowania, myślenia – oczywiście aby był podobny  do mojego. Ta intencja zaprowadziła mnie do zmiany, ale samej siebie. Taki był początek.

Kiedy dotarło do mnie w końcu że, zmienić mogę ale wyłącznie siebie, poczułam ulgę. (chociaż pierwsze uczucia jakie pamiętam to było rozczarowanie 😉 ). Wraz z akceptacją sytuacji czułam, że zrzucam z siebie nadbagaż odpowiedzialności za zmiany, za które nie jestem odpowiedzialna. Nie zadziało się to oczywiście od razu. Ale zgodziłam się z tą tezą, a ona obecnie stanowi rdzeń mojego jestestwa. Potrafię odróżnić rzeczy na które mam wpływ, od tych na które wpływu nie mam. Dlaczego o tym pisze ? Bo jest bardzo ważne, abyś sprawdziła czy przypadkiem nie próbujesz zmienić czegoś na co wpływu nie masz. Możesz zużywać na to mnóstwo energii, a nie przyniesie Ci to żadnego pożytku.

Kiedy odpuściłam życie zaczęło się toczyć, zmiana ruszyła a ja poczuła się sprawcza. Oczywiście moja zmiana wewnętrzna spowodowała zmianę moich reakcji na różne sytuacje i to w efekcie zmieniło również moje otoczenie. Jestem tą samą osobą tylko bliżej siebie, swoich pragnień, umiem odczytywać co mówią do mnie moje emocje, słucham swojej najlepszej przyjaciółki intuicji. Zmiana relacji jakie miałam z innymi ludźmi nie zawsze była przyjemna. Nastąpił moment ich porządkowania i wybierania tych które mi służą, a eliminowania tych, które ciągną mnie w dół.

 

 

Ważna lekcja mojego życia – kiedy pierwszy raz założyłam okulary

Na zakończenie opisze Ci pewną historyjkę, która jest w swojej metaforze bardzo prawdziwa. Byłam z rodziną na obiedzie w restauracji. Wybieraliśmy dania z karty. Trzymałam kartę i szukałam czegoś apetycznego dla siebie, kiedy nagle moja bratowa powiedziałam mi żebym założyła okulary, bo chyba słabo widzę. Na co odpowiedziałam, że – „Nie ma takiej potrzeby, mam bardzo wzrok i widzę”. Ona jednak nalegała, potem moja córka. Wtedy przyszła mi myśl do głowy – „ Ok założę, sprawdzę tylko czy mi do twarzy w okularach”. Jakie było moje zdziwienie, kiedy odkryłam że po założeniu okularów widzę o niebo lepiej. Wszystko stało wyraźne, czytelne.

I tak jest z nami w życiu codziennym, wydaje nam się że wszystko dobrze widzimy, wiemy. Ja nie wiedziałam do tego momentu, że jestem tak ślepa. Przyzwyczaiłam się do dyskomfortu czytania z bliska, nie zdawałam sobie sprawy, że może być lepiej.

Sprawdź czy Ty dobrze widzisz te sytuacje, zdarzenia i relacje w których sama przyzwyczaiłaś się już do jakiegoś dyskomfortu.

Nigdy nie jest za późno aby zacząć od nowa

Nigdy nie jest za późno aby zacząć od nowa

Nigdy nie jest za późno na zmiany. Nigdy nie jest za późno aby zacząć od nowa. Każdy dzień twojego życia jest na wagę złota, nie zależnie od tego jak wyglądała twoja przeszłość.

 

Godzina “0” dla mojego bloga. Przygotowywałam się do jego uruchomienia ponad 4 lata. Nie mam na myśli jego technicznego zaplecza. Przygotowania o których myślę to proces wewnętrznej przemiany serca na którą otworzyłam się prawie 5 lat temu. Zatrzymałam się, a w zasadzie to życie we mnie się zatrzymało. Mój dotychczasowy świat zawalił się. Moje małżeństwo, rodzina musiała przejść mozolny i bolesny proces transformacji. Ja sama w tym czasie dosłownie i w przenośni  rozpadłam się  na tysiące kawałków.

 

Poskładanie mojego dotychczasowego życia w jedną całość zajęło mi sporo czasu. Kawałek po kawałku odkrywałam w czym tkwiłam, w jakie kłamstwa wierzyłam. Jak bardzo żyłam iluzją, wyobrażeniami i oczekiwania zarówno w stosunku do siebie jak i do innych.

Codziennie na nowo przyglądałam się swojej przeszłości, nazywałam trudne rzeczy po imieniu, wyciągałam wnioski. Kiedy rozprawiłam się z tym co trudne i bolesne zdecydowałam się zostawić za sobą “demony przeszłości”. Wyciągnęłam z tego lekcje dla siebie. Nie chciałam aby moja przeszłość w jakikolwiek sposób determinowała to kim jestem. Wzięłam odpowiedzialność za swoje życie. Do tej pory uzależniałam swoje poczucie szczęścia, spełnienia i radości od samopoczucia mojego otoczenia.

Kiedy zrzuciłam z siebie ten nadbagaż masek, które w zależności od sytuacji nakładałam na siebie, przyszedł kolejny etap. Chciałam poznać moje talenty, pasje i pragnienia, które w przeszłości sama zdusiłam. Zapragnęłam rozwijać się. Odkryłam w sobie pasję poznawania człowieka z wielu jego perspektyw. Psychologia wypełniła głód zrozumienia, którego wcześniej nie byłam w stanie zaspokoić. Puzzle same zaczęły pasować jeden do drugiego. Odkąd pamiętam nosiłam w sobie potrzebę niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. To było i jest jak moja druga natura. Jednak dopiero po latach to pragnienie się skrystalizowało. Podjęłam decyzję o zmianie zawodu – skończyłam studium Coachingu Chrześcijańskiego.

Kluczowym puzzlem, jeśli mogę tak napisać było osobiste doświadczenie Boga. Pamiętam ten wieczór. Siedziałam wypełniona lękiem, strachem, brakiem nadziei na lepsze jutro. Nie wiem dlaczego wyciągnęłam różaniec i po prostu zaczęłam się modlić. Nie wiedziałam jak się  go odmawia, co po czym i jaka modlitwa. Wiedziałam tylko że na różańcu odmawia się modlitwę Zdrowaś Maryjo. Nikt mnie do tego nie zapraszał. To był taki wewnętrzny impuls, żaden przymus. Odmówiłam wszystkie koraliki mówiąc jedną i tą samą modlitwę. Tego wieczoru nie poczułam niczego szczególnego. Niczego takiego też się nie spodziewałam. Niebo, Bóg, Jezus, Maryja – jak większość przeciętnych katoliczek  wiedziałam o ich istnieniu, przyjmowałam że są tam gdzieś daleko, nie osiągalni.

Okazało się jednak, że to był moment zwrotny w moim życiu, nic już nie było takie same. Mała zmiana pociągnęła za sobą kolejne. Rozpoczęła się moja podróż w głąb siebie. Do wspomnianej psychologii doszła fascynująca duchowość chrześcijańska, która dopełniała moje zrozumienie. Bóg przestał być nieosiągalny, obcy. Stał się bliski, ciepły, czuły i kochający. Jego obecność trudno wyrazić słowami, ale pojęłam też że Boga się nie udowadnia, ale Boga się doświadcza.

 

Początek dla mnie zaczyna się dziś i każdego kolejnego dnia. Widzę jak wiele osób, szczególnie kobiet jest karmiona kłamstwami na swój temat. Wierzymy kłamstwom, żyjemy iluzjami, a prawdziwe życie toczy się obok nas. Nie musi tak być. Nie trzeba doświadczać cierpienia które złamie pychę samowystarczalności. Można a nawet trzeba  wyjść szczęściu na przeciw.
Zapraszam Cię w podróż, w której odkryjesz samą siebię i poczujesz jak dobrze być Sobą 🙂 . Gotowa ?

 

Monika Cieślakowska